Wstęp do zarysu do założeń...

Zawsze jak czytam o szkoleniach grup militarnych, paramilitarnych i w ogóle cośtammilitarnych, odnoszę wrażenie, iż tekst jest koloryzowany. Często czytamy o instruktorach prowadzących zajęcia, którzy to służyli w elitarnych jednostkach w Polsce i zagranicą. W żadnym stopniu nie ujmuję fachowości instruktorów, co jedynie biorę pod uwagę fakt, jakie nam są w stanie zaproponować wyszkolenie. Często nie są to małe pieniądze, a tak naprawdę płacimy za podstawy lub za dyplom. W dodatku jeśli ktoś takie szkolenia prowadzi i organizuje w ramach działalności gospodarczej, nie pozwoli sobie na zniechęcanie potencjalnych uczestników ciężkimi ćwiczeniami fizycznymi. Często jest tak, że grupa w której przechodzimy szkolenie widzi się pierwszy raz i woli się raczej integrować przy ognisku niż męczyć i w pocie czoła pracować na sukces.
To są te ciemne strony tzw. „szkoleń” na które wpływają instruktorzy jak i obowiązujące ich tajemnice. Nie oczekujmy cudów, maszyn do zabijania z nas nie zrobią.


Na potrzeby airsoftu, nie potrzeba zbytnio wyszukanych technik, a jedynie dobrze opanowane podstawy. Do tych podstaw moim zadaniem zalicza się miedzy innymi umiejętność poruszania się w szyku (znać swoje miejsce w zależności od sytuacji), umiejętność prawidłowego rozeznania sytuacji panującej w grupie (czyli nie „walczyć” z klapkami na oczach i ślepo podążać do celu) i przede wszystkim wykonywanie rozkazów. Tak właśnie rozkazów. Wiem, że to tylko zabawa i wszystko robi się po to aby spędzić czas z przyjaciółmi i kolegami z uśmiechem na twarzy, ale nie przesadzajmy z tymi „przyjemnościami”. Generalnie ludzie zawiązują airsoftowe związki taktyczne zwane team’ami, klanami, grupami, drużynami, formacjami...Kierując się różnymi pobudkami tak czy siak, mamy bandę znajomych, którzy czegoś chcą od airsoftu, pomijam tu kwestie wspólnego grillowania w mundurach i sesje zdjęciowe. I tak jedni imitują komandosów inni zwyczajnych piechurów jednak wszystko toczy się wokół struktur armijnych. Nosząc mundur nie uwłaczajmy mu i spełniajmy bynajmniej minimum tego czego się wymaga od wysoce wyspecjalizowanych jednostek, które są w strefie marzeń każdego z nas.
Osobiście ręce mi opadają jak widzę młodych chłopców i tych starszych też co obwieszeni są gratami, a tak naprawdę nie są w stanie tego unieść dłużej niż 1h „w polu”. Nie mówię już o bieganiu i dynamicznym wykonywaniu akcji. Jednak na stronie internetowej jednej czy drugiej można przeczytać jacy są to specjaliści od „uśmiercania” przeciwnika i jakie to specjalności posiadają. Myślę, że nie tędy droga.
Dlatego w tym dziale szkoleniowym, które obowiązują Formację Śląsk nie będzie wam dane czytać o niezwyczajnych kursach dla Hajerów, a jedynie o tym co sami potrafimy sobie zorganizować minimalnym nakładem, zdroworozsądkowym podejściem do sprawy i przede wszystkim dobrymi chęciami.


Plan jest prosty, najpierw trzeba daną grupę zintegrować, czemu służą wspólne wypady w góry, wspólne spędzanie czasu podczas prac nad nowymi projektami, gry zespołowe na salach gimnastycznych i oczywiście prowadzenie „walk” ramię w ramię na wszystkich frontach airsoftowych. Żeby tego dokonać trzeba czasu, trzeba ludzi zwartych i ambitnych, lubiących odnosić sukcesy i stawiać sobie nowe wyzwania. Inaczej zapomnijmy, że coś się nam uda, gdyż ludzi od gadania jest na pęczki, a do roboty garstka.
Dlaczego góry? Powszechnie wiadomo, że teren górzysty jest wymagający i cechuję się walorami jakimi park czy las gdzieś za miastem nie jest nam w stanie dać. Gór nie można się bać – należy mieć do nich szacunek. Góry moim zdaniem oczyszczają ze złego myślenia i są dla ludzi upartych w dążeniu do celu. Szczyty tak łatwo się „ nie poddają” i nawet te łatwe technicznie z odpowiednim „wsparciem” pozostałych żywiołów, nagle stają się nie do osiągnięcia. Przejście wytyczonej trasy wymaga samozaparcia i walki z samym sobą. Często zadajemy pytanie „i co ja robię tu?”, są chwile zwątpienia jednak nie można się tak łatwo podawać.
Na tym fundamencie bazuje pierwszy etap szkolenia rekruta na Hajera. Zainteresowany musi przejść wybraną trasę. Dystans to od 20 do 25 km czas w zależności od kondycji waha się od 5h do nawet 8h. Szczyty do zdobycia oscylują w granicy 800 do 1200 m n.p.m. Deszcz, śnieg, zimno, ciepło nie grają tu roli „pole trzeba zaorać i się orze”.
Podczas marszu skupiamy się na zmęczeniu kandydata różnymi lekkimi ćwiczeniami fizycznymi jak i wymaga się pracy w zespole, wykonywaniu poleceń i ogólnego zapoznawania z wymogami formacji. Chwilami dodajemy sobie otuchy śpiewem.]
Tyle pokrótce o pierwszej fazie szkolenia.


Rekrutem może zostać każdy, kto ukończył 18lat jest w śląskim środowisku airsoftowym minimum rok i jest pozytywnie odbierany przez ogół. Może zgłosić się sam lub zostać zgłoszony przez Hajera. Całość odbywa się na dobrowolnym uczestnictwie, można w każdej chwili zrezygnować bez konsekwencji i spróbować w innym terminie.


Jak widać nie są to wyszukane systemy naboru ludzi rodem z Navy Seals, bo jak często się zdarza samozwańczy „instruktorzy” nie są wstanie sami sprostać stawianym wymaganiom – ot taka luźna uwaga J



CDN...



(Zaloguj)



(c) 2004-2018 by
Hornet
Konik
Marzan
Sharpek


Partnerzy:


Militarna Polska: Polska.mil.pl

Moryl Team: morylteam.pl


Sponsorzy:


AsgShop


Polecamy: